Parafia pw. Św. Bartłomieja Apostoła w Szczekocinach

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Parafia w obiektywie

Parafia Św. Bartłomieja Apostoła w Szczekocinach

TYDZIEŃ MODLITW O JEDNOŚĆ CHRZEŚCIJAN

Email Drukuj PDF

 

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

 

     Przeżywamy aktualnie tegoroczny Tydzień modlitw o Jedność Chrześcijan. Stanowi on czas modlitwy o dobre relacje między wyznawcami różnych konfesji chrześcijańskich oraz zanoszenia wspólnego błagania do Boga o widzialną jedność wśród podzielonych chrześcijan.

       Tydzień ten obchodzony jest od 18 do 25 stycznia. Termin ustalił Papież Pius X, obowiązuje on od 1910 roku. W tym czasie odbywają się liczne wspólne spotkania modlitewne chrześcijan różnych konfesji. Zapraszamy do prowadzenia modlitwy w intencji jedności wyznawców Chrystusa.

 

 

EKUMENIZM

Email Drukuj PDF

 

EKUMENIZM

 

    Tym terminem określamy działania zmierzające do zbliżenia pomiędzy chrześcijanami różnych wyznań i osiągnięcia między nimi jedności. Pierwotnie termin odnosił się do działań pomiędzy wspólnotami protestanckimi. Różne grupy protestantów szukały w nim sposobu na dialog i osiągnięcie jakiejś jedności wbrew ciągłym podziałom.

     Aktualnie termin Ekumenizm określa pewną formę wzajemnych relacji pomiędzy wyznaniami chrześcijańskimi, budowanymi na zasadzie wzajemnego wsłuchiwania się i wspólnego dialogu. Przez ruch ekumeniczny chrześcijanie poznają się wzajemnie i starają się lepiej zrozumieć. W ekumenizmie szuka się tego co łączy. Dzięki szukaniu elementów wspólnych odkrywamy że tak naprawdę w wielu wypadkach nie dzieli nas wiele. Ekumenizm pozwala nam poznać inne spojrzenie na wydarzenia które powodowały rozdarcia wśród chrześcijan.

    Podstawowym działaniem ekumenicznym jest wspólna i wzajemna modlitwa. Wyznania starają się wzajemnie ubogacać tym co uważają za szczególne w swej eklezjalnej tradycji. Każdy z nas w dziele ekumenicznym powinien prezentować to co nasz Kościół ma w sobie najlepszego. Zadaniem ruchu ekumenicznego jest podążanie za Duchem Świętym wzywającym do osiągnięcia jedności.

    W naszym wyznaniu ruch ekumeniczny stara się zwalczać antykatolickie przesądy panujące w innych wyznaniach oraz ukazywać prawdziwą naukę i historię Kościoła. Celem Ekumenizmu w Kościele jest doprowadzenie wszystkich chrześcijan do widzialnej jedności z sukcesorem Apostoła Piotra.

 

 

Utracone Przesłanie Bożego Narodzenia

Email Drukuj PDF

Przyjście Odkupiciela jest w centrum Świąt Narodzenia Pańskiego

         Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedzią Kard. Roberta Saraha, Prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego. Kardynał wypowiedział się dla radia Noter Dame.

         ''Adwent i Boże Narodzenie ulegają postępującej sekularyzacji, bo zatraciliśmy centralne przesłanie tych wydarzeń, jakim jest przyjście Odkupiciela, który nas wyzwala z niewoli grzechu – uważa kard. Robert Sarah. Jego zdaniem przejawia się w tym o wiele głębszy problem, jakim jest zatracenie poczucia grzechu. Podkreślił, że konsekwencje tego widać również w liturgii Kościoła.''

        Następnie stwierdził: "Dziś mówi się już tylko o zranieniach. Wszyscy są zranieni, ale nikt nie jest grzesznikiem. Nie uznajemy już, że u źródeł wszystkich naszych nieszczęść jest wypowiedzenie posłuszeństwa Bogu (...)".

         "Kard. Sarah podkreślił również, że winą za ten stan rzeczy nie można obarczać jedynie kultury i sekularyzacji. - My, kapłani i biskupi, nie jesteśmy niewinni. Zaniedbana została katechizacja. Szerzy się zamęt co do nauczania Kościoła. Biskupi przeczą sobie nawzajem, ludzie nie wiedzą, w co mają wierzyć – powiedział w wywiadzie dla paryskiego Radia Notre-Dame kard. Sarah. Podkreślił, że konsekwencje tego widać również w liturgii Kościoła."

        "Liturgia, która powinna nas jednoczyć, od czasów Soboru bardzo nas podzieliła, przeciwstawiła jednych drugim. I aż do dziś każdy sądzi, że to jego sposób postrzegania liturgii jest właściwy. Niektórzy czują się upoważnieni do upokarzania drugich i to publicznie. Ja jako prefekt Kongregacji staram się robić to, o co zawsze zabiegał Benedykt XVI, a zatem dążyć do pojednania liturgicznego. Przywrócić jedność, sakralność i piękno liturgii. Piękno, sakralność i wielkość Boga muszą nas zjednoczyć i skłonić do tej postawy, która odpowiada tej wielkości. Przed wielkością Boga człowiek pada na kolana, aby Go adorować. Liturgia to nie autocelebracja, lecz adoracja i uwielbienie Boga za to, co od Niego otrzymaliśmy. On dał nam wszystko w śmierci swego Syna za nas. Jeśli będziemy sprawować Eucharystię jako pamiątkę śmierci Jezusa Chrystusa, to jestem pewny, że ustaną nasze spory o liturgię – mówił hierarcha."

       Miejmy nadzieje że nie dopuścimy do zniszczenia tej pięknej uroczystości i będzie ona dla nas coraz bardziej wydażeniem religijnym, a nie stanie się świętami końca roku. Życzmy sobie błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia, a nie Wesołych Świąt, bez dodania jakich. Serdecznie zapraszamy do skupienia się na oczekiwaniu na przyjście naszego odkupiciela Jezusa Chrystusa.


 

Adwentowy Rachunek Sumienia

Email Drukuj PDF


NAWRACEJCIE SIĘ BLISKIE JEST
KRÓLESTWO
NIEBIESKIE

Każdy czas ma swój własny rachunek sumienia. Jednak każdy okres liturgiczny wzmacnia pytania o bardzo konkretne grupy czy rodzaje spraw w naszym życiu. Adwent nie jest wyjątkiem…

Dobrą okazją do doświadczenia tej miłości Jezusa jest sakrament pokuty i pojednania. W celu jak najlepszego skorzystania z tego sakramentu Kościół zaleca przygotowanie w postaci rachunku sumienia.


Papież Franciszek podczas jednego z kazań w domu świętej Marty mówił o tym, że kluczowym pytaniem rachunku sumienia nie jest pytanie o to czy w sercu jest brudno, czy czysto. Istotą rachunku sumienia według Papieża jest pytanie: „Co się stało w moim sercu?”. Jakie rzeczy się w nim wydarzyły, czy jest ono podobne do placu, po którym każdy może chodzić, czy też może do domu, w którym panuje atmosfera intymności? Panuje w nim ciągły gwar, czy też jest w nim miejsce na ciszę i na słuchanie Boga? Kto był w tym sercu i co w nim pozostawił? To spojrzenie w siebie, strzeże w nas życia Bożego.


Jest to droga niełatwa, pełna pokus zniechęcenia, załamania się i zgorzknienia. Jednocześnie jest to droga pełna nadziei. Prowadzi nas do doświadczenia przebaczenia, wolności i szczęścia. Ostatecznie to właśnie na tej osobistej drodze każdego z nas Bóg chce dokonać rzeczy niezwykłych i największych.


Od czego zacząć?
  • Znajdź chwilę czasu (nie mniej niż 15 minut) i przyjazne, ciche miejsce (z pewnością nie jest nim długa kolejka do konfesjonału, w której nerwowo wyczekujesz na „swój czas”).
  • Wyłącz telefon i wszystko, co może przeszkadzać w skupieniu.
  • Krótko pomódl się do Ducha Świętego, abyś mógł uczciwie skonfrontować się ze swoją historią.
  • Postaraj się własnymi słowami, poprosić o odwagę stanięcia w prawdzie przed samym sobą.
  • Odłóż na bok książeczkę z I Komunii Świętej, której być może od lat, kurczowo się trzymasz.


Odwagi! Nie bój się!

Nim zaczniesz konkretyzować braki, najpierw podziękuj za tę miłość, której doświadczyłeś. To ważne, aby od samego początku przygotowywania się do spowiedzi pamiętać, że Panu Bóg chce, abyś bardziej skoncentrował się na Jego Miłosierdziu niż na doświadczonym złu.


Z tą świadomością rozpocznij konkretnie nazywać swoje grzechy, zwracając uwagę na decyzje, a nie na odczucia. Odkrywając zło, które było Twoim udziałem, szukaj też przyczyn i powodów wejścia w pokusy.

Rachunek sumienia to nie bezduszny spis rozchodów i przychodów, który trzeba przedłożyć w księgowości. Pierwszy warunek dobrej spowiedzi, powinien być raczej przedłużeniem codziennej praktyki podsumowania dnia – odkrywania siebie, jako grzesznika, którego nic nie może odłączyć od Bożej miłości.


Ojcowie pustyni mawiali: Poznanie siebie, znaczy więcej niż wskrzeszanie umarłych.




Oczekiwanie na Mesjasza i Zbawiciela. Prostowanie ścieżek dla Pana

1. Czy rzeczywiście potrzebuję Mesjasza? Czy dzięki radykalnej niezgodzie na własny grzech i własną słabość, dzięki radykalnej i ciężkiej pracy nad sobą dotarłem kiedykolwiek do momentu, kiedy mogłem uczciwie powiedzieć – bez łaski Bożej nie dam rady, wyczerpałem wszelkie ludzkie możliwości, zrobiłem wszystko co mogłem, a to nie wystarczyło – potrzebuję Mesjasza. A może moje mówienie o potrzebie Zbawiciela to tylko pusta gadanina, coś czego nigdy nie doświadczyłem, bo nigdy nie dałem sobie szansy – przez swoje lenistwo – na prawdziwe, a nie jedynie deklaratywne poznanie swojej słabości?

2. Czy nie jest tak, że polubiłem swoje grzechy, zgodziłem się na swoje słabości i nie pragnę już wyzwolenia, które przynosi Mesjasz-Zbawiciel? Czy nie jest tak, że nigdy się z grzechem na poważnie nie starłem i nawet nie wiem, że odbiera mi wolność? Czy nie polubiłem niewoli grzechu tak bardzo, że stała się moim domem, z którego nie chcę wychodzić i nie potrzebuje Mesjasza, aby zakłócał mój spokój w domu niewoli?

3. Czy potrafię powiedzieć na czym konkretnie polegało moje ostatnie, być może bardzo drobne ale konkretne nawrócenie?

4. Kiedy ostatnio moja wiara tak zadziałała w moim życiu, że musiałem je zmienić tak jak zmieniła swoje życie Maryja czy Józef po Zwiastowaniu? Czy moja wiara kiedykolwiek, chociaż raz zmieniła moje życie, czy to tylko moje życie wciąż kształtuje i dostosowuje do siebie moją wiarę?

5. Czy potrafię słuchać słów wzywających do nawrócenia? Czy szukam Jana Chrzciciela w swoim sumieniu? Czy pamiętam o codziennym rachunku sumienia? Czy jestem posłuszny natchnieniom Bożym w mojej duszy, kiedy wzywają mnie do zaprzestania czegoś złego, albo podjęcia czegoś dobrego? Jak często zdarza mi się zaniedbywać dobre natchnienie, natchnienia Ducha Świętego w moim życiu?

6. Czy zdarza mi się odkładać nawrócenie na później? Czy zdarza mi się nie tyle czekać na Mesjasza, co w nieskończoność kazać Mesjaszowi czekać na moją gotowość do przyjęcia Go?


Słowo stało się Ciałem

1. Czy Słowo Boże jest na tyle obecne w moim życiu i w taki sposób obecne, że ma szansę stać się ciałem, ma szansę zrealizować się w mojej codzienności?

2. Czy staram się pamiętać Słowo Boże czytane w czasie Liturgii Słowa na Mszy Świętej, w której uczestniczę? Czy pamiętam czytania, psalm i Ewangelię z ostatniej niedzieli?

3. Czy mam w zwyczaju wyciągać praktyczne wnioski i postanowienia ze Słowa Bożego, które słyszę w czasie liturgii? Czy mam świadomość, że to Słowo domaga się i chce stać się ciałem w moim życiu?

4. Czy znam i poznaję Pismo Święte?

5. Kontynuacją tajemnicy Wcielenia są Sakramenty Kościoła. Jak często i z jaką uwagą i pobożnością przystępuję do Komunii Świętej, spowiedzi czy innych sakramentów? Jak starannie przygotowuję się do przyjęcia sakramentów?

6. Co jest dla mnie najważniejsze w czasie przyjmowania sakramentów – to co jest ich istotą czy też ich zewnętrzna otoczka? Czy czepiam się żłobu i stajenki, czy raczej cieszę się, że spotykam się ze Słowem Wcielonym, nawet w takim ubóstwie?

7. Czy bardziej martwię się o swoje grzechy i ich odpuszczenie w czasie spowiedzi, czy o fakt, że ksiądz jest sympatyczny albo nie? Czy bardziej koncentruje się na scholi, celebransie i oprawie liturgicznej w czasie Mszy Świętej czy na tajemnicy Ciała i Krwi Pana Jezusa?


I zamieszkało między nami

1. Przyjęcie Chrystusa do naszego życia zawsze powinno mieć swoje odbicie w relacjach z drugim człowiekiem. Czy nie zaniedbuje mojej rodziny. Czy znajduje dla niej czas (na rozmowę, zabawę, pomoc w nauce)? Czy nie uciekam do „swojego świata”, żeby tylko nie spędzać czasu z rodziną? Czy widzę potrzeby mojej żony/męża?

2. Jaki jestem dla swoich rodziców (pomimo wieku swojego i ich)? Czy okazuję im szacunek? Czy jako Rodzic staram się zasłużyć na szacunek mojego dziecka?

3. W jaki sposób mówię moim bliskim „kocham Cię”? Jak wygląda moje małżeństwo? Jeżeli coś jest nie tak, to czy potrafię powalczyć o naprawę tego?

4. Jak dbam o zdrowie swoje i innych? Jeżeli mam nałogi to czy kiedykolwiek z nimi zawalczyłem? Czy nie uciekam przed własnymi problemami w używki - alkohol, narkotyki? Jak takie używki wpływają na moje życie z bliskimi.

5. Czy moje życie przepełnione jest prawdą? Czy pozwalam sobie na „niewinne kłamstewka”? Jak zmieniła się moja tolerancja kłamstwa? Co potrafię ukrywać przed innymi?

6. Czy mam poczucie dobra wspólnego i własności prywatnej? Jak dbam o moje otoczenie i przyrodę? Czy dopuściłem się kradzieży lub uszkodzenia cudzej własności?

7. Jak wygląda moje życie wewnętrzne? Czy kieruje mną zazdrość i pożądliwość? Jak szanuje godność drugie osoby? Czy mam szacunek do samego siebie?


******************************************

Modlitwa przed rachunkiem sumienia


Ojcze niebieski! Oto ja, grzeszne dziecko Twoje, przystępuję do Ciebie z całą pokorą serca, aby uprosić Twoje przebaczenie. Pragnę oczyścić moją duszę z licznych grzechów, którymi Cię obraziłem. Chcę odprawić dobrą spowiedź świętą i z Twoją pomocą szczerze się poprawić. Ześlij Ducha świętego do serca mego i wspomóż mnie swoją łaską.

Przyjdź Duchu Święty, oświeć mój rozum, abym grzechy swoje dokładnie poznał, wzrusz moją wolę, abym za nie serdecznie żałował, szczerze się z nich wyspowiadał i stanowczo się poprawił. O Maryjo, Ucieczko grzesznych, wstawiaj się za mną! Święty Aniele Stróżu, święty mój Patronie, wyproście mi łaskę dobrej spowiedzi świętej. Amen.


Ojcze nasz… Zdrowaś…

Modlitwa przed spowiedzią

Wszechmogący i miłosierny Boże, oświeć mój umysł, abym poznał grzechy, które popełniłem, i odmień moje serce, abym szczerze nawrócił się do Ciebie. Niech Twoja miłość zjednoczy mnie z wszystkimi, którym wyrządziłem krzywdę. Niech Twoja dobroć uleczy moje rany, umocni moja słabość. Niech Duch święty obdarzy mnie nowym życiem i odnowi we mnie miłość, aby w moich czynach zajaśniał obraz Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Modlitwa po spowiedzi

Panie i Boże mój, dziękuję Ci za to, żeś mnie stworzył, żeś mnie powołał do wiary w Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, Zbawiciela naszego. Ty nie opuszczasz grzesznika, lecz szukasz go z ojcowską miłością. Ty stale odnawiasz nas przez Sakrament Przebaczenia i Pojednania, abyśmy coraz doskonalej upodabniali się do Twojego Syna. Dziękuję Ci za cudowne dzieło Twego Miłosierdzia i wielbię Cię wraz z całym Kościołem za nasze zbawienie. Tobie niech będzie chwała przez Chrystusa w Duchu Świętym teraz i na wieki. Amen.



 

Teologiczne aspekty aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Email Drukuj PDF
W ogłoszonym w listopadzie 2015 roku liście pasterskim Episkopatu Polski na 1050-lecia chrztu Polski pojawiła się zapowiedzieć wielkiego aktu wieńczącego ten nadzwyczajny jubileusz. W sanktuarium w Łagiewnikach w sobotę, dnia 19 listopada 2016 roku nastąpi ogólnopolski akt zawierzenia losów Polski Jezusowi Chrystusowi, Królowi wszechświata.

Dla wielu ludzi zapowiedź takiego aktu oznacza publiczną intronizację Chrystusa i ogłoszenia Go Królem Polski. Tego typu myślenie wynika z jednoznacznego odczytania słowa intronizacja. Słownik Języka Polskiego wyjaśnia, że intronizacja oznacza 1) nadanie komuś tytułu panującego monarchy oraz 2) przyznanie komuś najwyższej pozycji w jakiejś grupie [1]. Dla grup promujących ideę Chrystusa jako Króla Polski chodziłoby więc o akt publicznej koronacji i ogłoszenie – jako konsekwencję posiadania nowej, najwyższej władzy – Polski jako państwa wyznaniowego, ściśle katolickiego we wszystkich przejawach życia politycznego, kulturowego, społecznego, a może i gospodarczego. Zwolennicy takiej intronizacji sądzą, że wraz z samym aktem „nastąpi zmiana na lepsze” [2]. To jest iluzja, którą można karmić wyobraźnię. Tymczasem sama idea królowania Boga i/lub Chrystusa daleka jest od tego typu realizacji.

Biblijna idea królowania Boga

W Piśmie świętym, zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie pojawia się bardzo wiele wątków związanych z pojęciem królowania Boga. Początki tej idei sięgają czasów niewoli egipskiej i w ten sposób wpisują się w konstytuowanie się Izraela jako narodu wybranego. Po cudownym przejściu przez Morze Czerwone, Jahwe po raz pierwszy zostaje nazwany królem (melek). Królewskość Boga nie ma nic wspólnego z jakakolwiek strukturą społeczno-polityczną. W swej najstarszej warstwie oznacza uwielbienie Boga za dokonane cuda. Jahwe jest królem, który własną mocą pokonuje wrogów ludu, w którym ma upodobanie i który o ten lud nieustannie będzie się troszczył. Uznanie boskiego panowania to nic innego jak akt wiary, przez który człowiek powierza siebie, swoją teraźniejszości i przyszłość, jedynemu Bogu, Panu (kyrios) całego stworzonego świata.

To wezwanie do wiary nie znika także wówczas, gdy Izrael, podobnie jak inne ludy starożytnego Bliskiego Wschodu, podejmuje decyzję o wyborze widzialnego władcy. Nowy król wciąż jest członkiem całego narodu wybranego i sprawuje swoje rządy w imieniu Jahwe [3]. Król nie stoi ponad prawem boskim, tylko podlega mu tak jak wszyscy. Ma też te same obowiązki: nawiedzania świątyni, składania ofiary, życia zgodnie z prawem oraz – dodatkowo – troski o nieskazitelności wiary całego narodu. Historia Izraela pokazuje bardzo wyraźnie, że wtedy, gdy król pamiętał, od kogo otrzymał swą godność, naród cieszył się łaską (w sposób widzialny dobrobytem i pokojem) Boga. Kiedy król był pierwszym w odstępstwie, naród popadał w niełaskę Boga i często jego istnienie narażone było na eksterminację [4].

Panowanie Boga ma w Starym Testamencie wymiar kosmiczny – Jahwe jest Panem całego stworzenia, zarówno materialnego jak i duchowego, oraz społeczny – realizuje się pośród ludzi, którzy wierni są dwom niezmiennym elementom: otrzymanemu prawu i zawartemu przymierzu.

Jednocześnie, wraz z pogłębianiem refleksji religijnej nad panowaniem Boga, pojawia się idea Mesjasza jako tego, który naprawi wszelkie zło i przywróci naruszoną harmonię ludziom i całemu światu. Żydowski mesjanizm jest zjawiskiem bardzo różnorodnym i bogatym w idee. Jedną z ważniejszych jest idea przyszłego Mesjasza-króla, którego zasadniczą rolą będzie odbudowa politycznej i militarnej potęgi Izraela poprzez przywrócenie mu suwerennej państwowości. To powszechne oczekiwanie przyszłej i doczesnej chwały naznaczone jest także licznymi oczekiwaniami króla pełnego pokory, sprawiedliwości, mądrości i wierności (por. Za 9, 9 n; Iz 11, 4-5). Taki Mesjasz-król będzie troszczył się nie tyle o sprawy polityczne, ile o religijne. On uwolni lud od zła, grzechu oraz śmierci poprzez ofiarę z samego siebie. Postawa takiego króla będzie objawiać Boga i Jego wolę (por. Iz 42, 1-6), a on sam będzie pierwszym w realizacji tego, co będzie głoszone. Mesjasz-król pojedna człowieka i Boga w sobie samym [5].
W Nowym Testamencie idea królowania Boga skupiła się wokół osoby i dzieła Jezusa Chrystusa. Jego przepowiadanie ewangelii od początku związane jest z proklamacją bliskości królestwa Bożego, które stopniowo ujawnia się wobec ludzi (por. Mk 1, 15). Przez słowa i czyny Jezusa ukazuje się królowanie Boga, Jego stała obecność, Jego nadzwyczajna moc. Bóg króluje przez Tego, którego już nad Jordanem nazywa swoim Synem umiłowanym (por. Mk 1, 11). Przez Niego bowiem głusi słyszą, ślepi widzą, chromi chodzą i wszystkim głosi się dobrą nowinę o zbawieniu (por. Mt 11, 2-5). To zbawienie jest ostatecznym aktem Bożej miłości, która pokonuje zło nie jako strukturę zewnętrzną i obiektywną, ale wewnętrzną i subiektywną. Bóg jest królem dla człowieka i w jego sercu dokonuje przemiany zła w dobro, grzechu w cnotę, śmierci w życie. W ten sposób całe życie Jezusa jest potwierdzeniem tegoż królestwa, które swoją potęgę ujawnia w chwili Jego zmartwychwstania. Odtąd królowanie Boga staje się nadzieją każdego ucznia Chrystusa: niezależnie od przynależności kulturowej, narodowej lub społecznej, wszyscy bez wyjątku niosą nadzieję życia wiecznego. Realizuje się ona stopniowo we wspólnocie Kościoła, który już żyje łaską Boga, choć jeszcze oczekuje na nastanie jej pełni i dlatego woła: Marana tha, przyjdź Panie (1 Kor 16, 20; por. Ap 22, 20).

Ten specyficzny charakter królestwa, które już jest, choć jeszcze nie w całej pełni, ukazuje jego wewnętrzny dynamizm i konieczność rozwoju. Królestwo Boga wzrasta aż do skończenia czasów. Nie może zamykać się w rzeczywistości ludzkiej, ponieważ jest rzeczywistością boską, nadprzyrodzoną. Do niej człowiek jest zaproszony, może ją współtworzyć, ale nie jest jej autorem. Próba zawładnięcia rzeczywistością królestwa Bożego jest więc w ostateczności błędem pierwszego człowieka, który chciał być jak Bóg (por. Rdz 3,5).
Królestwo Boże jest darem, który człowiek przyjmuje wraz z łaską zbawienia w chwili chrztu świętego.

Ruchy intronizacyjne XX wieku

Głównym impulsem do odrodzenia się ruchów intronizacyjnych było w XX wieku odkrycie pism służebnicy Bożej Rozalii Celakówny (1901-1944). Ta krakowska mistyczka, w notatkach, które prowadziła na plecenie spowiednika, wiele razy w swych pismach podejmuje ideę intronizacji Chrystusa. Przedstawia ją następująco:

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego (1939 r.) polecałam gorąco Panu Jezusowi sprawę Intronizacji. Następujący obraz przedstawił się mej duszy: Widziałam Pana Jezusa w postaci Ecce Homo poranionego bardzo, na Jego Głowie korona cierniowa głęboko wbijająca kolce w skroń. Ubrany był w płaszcz szkarłatny, rana Jego Serca Boskiego głęboko otwarta. […] Na obliczu Pana Jezusa malował się głęboki smutek. Pan Jezus dał odczuć mej duszy, jak bardzo boli Go obojętność dusz szczególnie Jemu poświęconych, tj. kapłanów i dusz zakonnych: Dziecko, Maria Małgorzata dała poznać światu Moje Serce, wy zaś kształtujcie dusze na modłę mojego Serca. Intronizacja to nie jest tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej duszy. W tej sprawie trzeba dużo cierpieć, trzeba całkowicie być ofiarą. Tak, będziecie wiele cierpieć dla Intronizacji [6].

Objawienia Celakówny nie są absolutnie nowe. W swym podstawowym wymiarze nawiązują do objawień francuskiej mistyczki Marii Małgorzaty Alacoque i odnoszą się do kultu Serca Bożego. Ten nacisk na uwielbienie Serca Pana Jezusa ujawnia się od początku przeżyć mistycznych. Osobiste oddanie się temu Sercu wiąże się z wynagrodzeniem za popełniane grzechy, podjęciem zadośćuczynienia, przeżyciem nawrócenia i autentycznym świadectwem życia. Odnowiony człowiek będzie mógł budować nowy świat, świat, w którym najważniejszym okaże się sam Bóg, królujący już w ludzkim sercu. W tym sensie kult Serca Jezusowego wiąże się z ustanowieniem widzialnego Królestwa Chrystusa na ziemi. Momentem szczególnym będzie tu intronizacja Chrystusa jako Króla [7].

Istnieje w objawieniach różnica zasadnicza między intronizacją Serca Jezusowego, które dokonuje się w człowieku, a intronizacją Chrystusa Króla rozpatrywaną na płaszczyźnie społeczno-politycznej. Takie rozróżnienie jest istotne: nie chodzi o to, by królowanie Chrystusa komuś narzucać zewnętrznie jako kolejną formę oddania się Bogu; raczej chodzi o to, by zmieniając człowieka doprowadzić go do osobistego wybrania Chrystusa na Pana utwierdzając go na drodze ku świętości osobistej, która to stopniowo przenika całą jego aktywność zewnętrzną. Nie można dojść do uznania Chrystusa za Króla ad extra jeśli wpierw nie będzie on panował ad intra.

Przez cały okres swego życia, także w wizjach dotyczących Polski i nieszczęść jakie mają przyjść na naszą Ojczyznę, Celakówna będzie podkreślać bardzo mocno konieczność intronizacji Serca Jezusa. Uznanie Chrystusa jako Króla okazuje się być wtórne i mniej istotne. Dwie wizje z roku 1939 odnoszą się do intronizacji Chrystusa w Polsce, która miałaby się dokonać w jedności z całym episkopatem i władzami państwowymi. Pod datą 15 marca Celakówna pisze:

Moje dziecko, będzie wojna straszna, która spowoduje takie zniszczenie. (…) Wielkie i straszne są grzechy i zbrodnie Polski. Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten naród za grzechy, zwłaszcza za grzechy nieczyste, morderstwa i nienawiść. Jest jednak ratunek dla Polski: jeżeli mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do Boga.

Dnia 4 kwietnia 1939 roku znajduje się podobna notatka z podobnym wezwaniem do odwrócenia się od grzechów. Dodatkowo pojawia się w tym dniu element maryjny (dodajmy, że spowiednikiem Celakówny był paulin, o. Kazimierz Dobrzycki, zaś sami paulini mocno interesowali się objawieniami):

Niech Ojciec twój napisze do Prymasa Polski przez Ojca Generała, by wszystko uczynił dla przyspieszenia intronizacji. Jasna Góra jest stolicą Maryi. Przez Maryję przyszedł Syn Boży, by zbawić świat, i tu również przez Maryję przyjdzie zbawianie dla Polski przez intronizację [8].

Na tle tych objawień ukształtowało się wiele ruchów, które za cel stawiają sobie publiczną intronizację Chrystusa na Króla, także w wymiarze państwowym. Skutkiem takiego działania byłoby faktycznie uznanie Chrystusa jako Króla i Polski za Jego doczesne królestwo. Państwo jako instytucja polityczna stało by się republiką wyznaniową.

Ku zrozumieniu decyzji Episkopatu

Wspomniany na początku list KEP wpisuje akt intronizacji w obchód dwóch wielkich jubileuszy: w wymiarze narodowym – chrztu Polski oraz w wymiarze powszechnym – Roku Miłosierdzia. Tłem dla tego aktu, o pełnej nazwie: Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana [9], są zatem wydarzenia o charakterze ściśle religijnym. Sam akt, nazwijmy go intronizacyjnym, choć jest to dalece niepoprawne, powinien być odczytywany jako wydarzenie religijne. To jest przede wszystkim akt wiary, akt, poprzez który człowiek wchodzi w relację z Bogiem. Taka relacja jest modlitwą, zatem i akt przygotowany przez KEP powinien być traktowany jako tekst modlitwy. Jego słowa nie mają charakteru politycznego, lecz ściśle duchowy. W akcie intronizacyjnym człowiek zwraca się do Boga i przedstawia Mu swoje dziękczynienia, przeproszenia oraz prośby. Taka jest właśnie struktura samego aktu, który jest uwielbieniem, dziękczynieniem i przebłaganiem Boga za łaski udzielone, a często zmarnowane lub źle wykorzystane przez ludzi – Polaków, na przestrzeni dziejów istnienia Polski.

Akt intronizacyjny rozumiany jako akt wiary odsłania jeszcze jeden istotny element: dokonuje się on we wspólnocie Kościoła. Mimo obecności najwyższych władz państwowych Rzeczypospolitej Polskiej, nie nabiera on przez to charakteru politycznego lub ustawowego. Aktu dokonują pasterze Kościoła w Polsce, którzy kierują powierzoną im cząstką ludu Bożego. Jest to akt ściśle eklezjalny, czyli akt ukazujący w całej pełni jedność ludu Bożego ukonstytuowanego z wielu i różnych, ale na równi przed Bogiem. Nikt przed Nim nie jest lepszy lub gorszy; wszyscy są tacy sami. I podobnie nikt nie może więcej lub mniej ofiarować, jak tylko to, co otrzymał i co oddaje jako dar od samego Boga. Chodzi o to, aby to, co stanowi rzeczywistość życia każdego Polaka i każdej Polki, niezależnie od tego, czym się zajmuje i co posiada, oddać Bogu Ojcu przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Działanie tej trzeciej osoby Trójcy Świętej uwidacznia się w dziejach wspólnoty Kościoła poprzez pogłębianie zrozumienia i uczestniczenia w życiu i dziele samego Jezusa. To, że akt w ogóle się dokonuje i to, że następuje on w tak ważnej i wyjątkowej chwili dla naszego kraju i całego Kościoła nie dzieje się bez woli Ducha Świętego, a więc woli samego Boga. Wierzymy, że Duch Święty prowadzi uczniów Chrystusa; że przyczynia się za nimi; że wspiera ich, aby osiągnęli obiecane im zbawienie. W ten sposób akt intronizacji okazuje się być w istocie łaską, jaką Bóg obdarowuje naszą ojczyznę.

W przygotowanym przez KEP tekście zawarta jest także część o poddaniu się panowaniu Chrystusa i Jego prawu w wymiarze osobistym, rodzinnym i narodowym. Wydaje się, iż koniecznie trzeba rozdzielać dwie płaszczyzny: przyjęcia królowania Chrystusa oraz poddania się pod Jego władzę [10]. Pierwsze związane jest ściśle z odnowieniem przymierza z miłosiernym Bogiem. Drugie zaś, z poddaniem się powszechnemu panowaniu Chrystusa, Króla wszechświata.

Przyjęcie królowania Chrystusa nie powinno być traktowane wyłącznie w aspekcie zewnętrznym. Specjalne znaki, stroje, hasła, flagi czy inne emblematy, nawet jeśli będą umieszczone na gmachach wszystkich ważnych dla Polski i Kościoła gmachach, nie spowodują faktycznego przyjęcia Chrystusa Króla i Jego ewangelii. Królowanie Chrystusa rozpoczyna się najpierw od serca człowieka i opiera się na nawróceniu. Zerwanie z każdym, nawet najmniejszym grzechem i odwrócenie się od dotychczasowego zła to podstawa dla królowania Chrystusa. Taka podstawa człowieka oznacza przyjęcie tego, co sam Chrystus ofiarowuje całej ludzkości, nie jako masie, lecz jako wspólnocie osób: siebie samego wydanego za grzechy i życie świata (por. J 6, 51). Nawrócenie jest konieczne w przyjęciu Chrystusa, który swoją godność królewską ujawnia na krzyżu w godzinie męki i śmierci. Należy to przyjęcie królowania Chrystusa rozumieć jako akt zawierzenia: najpierw siebie jako grzesznika miłosierdziu Boga, a następnie siebie jako istotę kruchą temu, który jest wieczny i niezmienny; temu, który jest i trwa (JHWH – jestem, który jestem; por. Wj 3, 14.).

Poddanie się pod władzę Chrystusa może być rozumiane w sposób aktywny lub pasywny. W pierwszym oznacza wolę i osobistą decyzję oddania się wyłącznie Bogu – nawiązuje do wyżej ukazanego zawierzenia. W drugim wypadku, a więc rozumianym w sposób bierny, oznacza oddania Bogu rzeczywistości doczesnej, która stanowi przestrzeń dla życia człowieka. Poddanie się pod czyjąś władzę nie jest utratą wolności, bo poddaje się już coś (lub kogoś), kto tej wolności nie posiada. Narastający niepokój wobec takiego rozumienia aktu intronizacji jest oczywisty: Polska jako kraj, który cieszy się wolnością ma być poddany komuś, to znaczy ponownie utracić wolność [11]. Polska niczego nie utraci! Ona raczej zyska. Akt poddania ma ukazywać się w życiu i działaniu człowieka ochrzczonego, który przemienia doczesną rzeczywistość na rzeczywistość królestwa Bożego. Nie czyni tego wyłącznie osobistym wysiłkiem, lecz przez współpracę z łaską. W ustanawianiu królestwa Bożego nie można bowiem zapomnieć o pierwszeństwie łaski nad środkami ludzkimi.

Co oddaje się Chrystusowi pod Jego panowanie? Biskupi ogólnie mówią o życiu osobistym, rodzinnym i narodowym tak, aby pokazać szeroki zakres spraw oddawanych Bogu. Wśród spraw szczególnie ważnych wymienia się obronę czci i świętości Boga, głoszenie Jego chwały i pełnienie Jego woli, właściwe kształtowanie sumień, troskę o świętość w rodzinach i chrześcijańskie wychowanie, zaangażowanie w życie Kościoła i obronę jego praw. Wyjątkowe znaczenie ma obietnica o budowaniu królestwa Chrystusa i Jego obronę w narodzie polskim. To zobowiązanie jest tutaj kluczowe. Wszystko co czynią biskupi poprzez akt przyjęcia Chrystusa jako Króla dotyczy woli, pragnienia i chęci. Akt jest deklaracją, choć o bardzo silnych motywacjach; jest deklaracją subiektywną wielu, a jednocześnie odnosi się do rzeczywistości obiektywnej równej dla wszystkich. Królestwo Boże każdy buduje sam; choć jest ono różnorodne stanowi tylko jedną rzeczywistość. Dla zrozumienia tego królestwa można posłużyć się analogią ciała wykorzystaną przez św. Pawła w 1 Kor 12. Ciało składa się z wielu i różnych członków; wszystkie są potrzebne i żadnego nie można pominąć. Każda funkcja spełniana przez określony organ ciała musi być ścisła i z natury jest niezastępowalna, ale ukazuje swe znaczenie w całości funkcjonowania ciała. Na podstawie tej analogii można powiedzieć, że budowanie królestwa Chrystusa może dokonywać się wiele sposób, często odległych i niepowiązanych, które w całości zebrane razem faktycznie ukazują zaistnienie tegoż królestwa wśród ludzi. Jednym z warunków tego królestwa jest sprawiedliwość społeczna i godziwość prawa stanowionego.

Akt ma służyć świętości człowieka. Osiąga ją człowiek poprzez otwarcie i współpracę z łaską Bożą. Dlatego sam akt, ma być pomocą na drodze ku świętości poprzez przyznanie pierwszeństwa we wszystkim Chrystusa. Znamienne jest zakończenie aktu: Oto Polska w 1050. rocznicę swego chrztu uroczyście uznała królowanie Jezusa Chrystusa. Chodzi o to, że Chrystus bez naszej deklaracji, zgody i omawianego aktu już króluje. On jest Królem z racji bycia Synem Bożym, który dokonał dzieła zbawienia. Poprzez akt przyjęcia Polska, a właściwie Kościół w Polsce rozpoznaje tę godność w Chrystusie i nadaje jej nowe (choć niezmienne od czasu chrztu świętego) znaczenie: faktyczne pierwszeństwo. W ten sposób wracamy do definicji intronizacji ze Słownika Języka Polskiego.

Dwa dodatkowe elementy:

– zawierzenie członków narodu, którzy nie podążają drogami Bożymi. To nic innego jak modlitwa za tych, którzy są niewierzący. Ci ludzie, z różnych powodów mogą być daleko od Boga. Nikt nie pragnie uprawiać krucjat lub ewangelizować pod przymusem. Modlitwa za niewierzących jest jednak oczywista w misji Kościoła, który jest posłuszny poleceniu Jezusa: idźcie i głoście całemu światu.

– zawierzenie wszystkich narodów świata, zwłaszcza tych, „które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża” [12]. Jedność z innymi narodami wynika, po pierwsze, z jedności natury ludzkiej: wszyscy jesteśmy ludźmi. Po drugie, ta jedność ujawnia się w jedności aktu zbawczego: wszystkich Chrystus odkupił jedną swoją męką na krzyżu. Po trzecie, jedność z innymi wynika z odpowiedzialności za siebie w wierze, zgodnie ze słowami św. Pawła Apostoła: jedni drugich brzemiona noście (por. Gal 6, 2). Oddanie Bogu tych, którzy byli sprawcami cierpień Polek i Polaków to akt miłości względem bliźnich i to akt heroiczny. Do takiej miłości nie można być zmuszony; wybiera się ją w sposób wolny, ale to w niej spełniają się słowa Jezusa: oddać siebie za nieprzyjaciół. Kościół w Polsce może (i powinien) modlić się za swoich nieprzyjaciół (por. Mt, 5, 44; Łk 6, 28). Wielkość dziedzictwa tych Polek i Polaków, którzy oddali swe życie w ofierze, domaga się tego, by ich ofiary nie zmarnować.

Na koniec: nie traktujmy listopadowego aktu jako punktu kulminacyjnego. To ma być dzień, która coś rozpocznie: nasze wierniejsze trwanie przy Chrystusie, nasze intensywniejsze życie chrześcijańskie. Ten dzień nie otwiera przed nami perspektywy do szukania novum – nowego ruchu czy kierunku. Mamy przede wszystkim trwać w Kościele i być z jego pasterzami; mamy tworzyć jedną owczarnię z jednym pasterzem. Akt nie powinien dzielić w imię własnych przekonań czy poglądów. Akt przyjęcia ma być impulsem do troski i zaangażowanie w Kościół. A ponieważ tak jak w wielu „zadaniach” i tu mogą zdarzyć się pomyłki lub potknięcia, warto wracać do Króla Miłosierdzia, którego symbolizuje Jego Najświętsze Serce, aby szukać przebaczenia zanim stanie się przed Królem Sędzią, by usłyszeć wyrok ostateczny:

„Królu strasznej wielmożności,
co zbawiasz nas mimo złości,
wybaw mnie, źródło litości.
Pomnij, Jezu, miłościwy,
jakoś dla mnie czynił dziwy,
nie gub mnie w tym dniu straszliwym.
Dla mnieś się utrudził, Panie,
krzyża mękę cierpiał za mnie,
miałby trud ten przepaść marnie?
Prawy Sędzio odemszczenia,
daj nam łaskę odpuszczenia
jeszcze przed dniem rozliczenia” [13].

ks. Tomasz Nawracał

Przypisy:
[1] Zob.: http://sjp.pl/intronizacja (dostęp 1.09.2016). Słowik PWN podaje dwa inne znaczenia: 1) wprowadzenie na tron królewski; 2) objęcie funkcji przez dostojnika kościelnego. Drugie znaczenie samo z siebie jest wykluczone, a pierwsze traci na znaczeniu w kontekście historycznym: Chrystus już jest królem, a początek Jego panowania przypada na Kalwarię i ukrzyżowanie. Zob.: http://sjp.pwn.pl/szukaj/intronizacja.html (dostęp 1.09.2016).
[2] KEP, List O królowaniu Jezusa Chrystusa, pkt. 5.
[3] Teokracja w Izraelu ma wyjątkowy charakter na tle ludów Bliskiego Wschodu. Król nie jest uważany za boga lub za jego wcielenie; jest tylko i wyłącznie człowiekiem.
[4] W czasach wielkich proroków rodzi się idea małej reszty z ludu, czyli niewielkiej liczby wiernych Bogu, którzy będą stanowić zadatek nowego ludu wybranego.
[5] Pierwotnie różne osoby króla, kapłana i proroka złączone zostały w jedno po niewoli babilońskiej. Odtąd przyszły przywódca będzie mógł piastować trzy urzędy jednocześnie.
[6] Wyznania z przeżyć wewnętrznych, Kraków 2007 s. 234.
[7] Wielkim impulsem dla idei intronizacji była wydana w 1925 r. encyklika Piusa XI, Quas primas o ustanowieniu uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla wszechświata. Powód ustanowienia tego święta wyjaśnia sam papież: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa - Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania (…) Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami (…). I wtedy to zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie; następnie podporządkowano ją pod władzę świecką i wydano ją prawie na samowolę rządu i panujących; dalej jeszcze poszli ci, którzy umyślili sobie, że należy zastąpić religię Bożą jakową religią naturalną, naturalnym jakimś wewnętrznym odruchem. A nie brakło i państw, które sądziły, że mogą się obejść bez Boga i że ich religią to - bezbożność i lekceważenie Boga. (…) Dzisiaj bolejemy nad gorzkimi owocami, jakie tego rodzaju odstępstwo od Chrystusa wydało tak dla pojedynczych obywateli, jak i dla państw i to tak często i na tak długie lata, a są nimi: nasienie niezgody wszędzie porozsiewane, płomienie zazdrości i nieprzyjaźni objęły narody, co powoduje dotąd tak wielką zwłokę w pojednaniu ludów; nieposkromione pragnienia, które często pokrywają się płaszczykiem dobra publicznego i miłości ojczyzny, a z których powstaje rozdwojenie wśród obywateli i ślepy a niepomierny egoizm, na nic innego nie zważający, jak tylko na własną korzyść i na własne dobro i tą jedynie miarą wszystko inne mierzący; zburzony zupełnie pokój domowy wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi wstrząśnięte i ku zagładzie idące. Mamy więc silną nadzieję, że uroczystość Chrystusa - Króla, którą odtąd corocznie obchodzić będziemy, sprowadzi na nowo społeczeństwo do najukochańszego Zbawiciela”. Skutkiem tej uroczystości ma być przede wszystkim: 1)  wolność dla Kościoła i swobodnego prowadzenia misji nauczania, rządzenia i prowadzenia wszystkich do zbawienia; 2) kierowanie się prawem Bożym w życiu politycznym i społecznym perspektywie sądu ostatecznego; 3) przypominaniu o supremacji władzy duchowej nad święcką. Tekst encykliki za: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/quas_primas_11121925.html (dostęp 2.09.2106).
[8] Wyznania z przeżyć wewnętrznych, s. 209.
[9] Treść aktu za: http://episkopat.pl/jubileuszowy-akt-przyjecia-jezusa-chrystusa-za-krola-i-pana-2/ (dostęp 2.09. 2016).
[10] „W tym czasie połączymy intencje Ojca Świętego z ogólnopolskim aktem przyjęcia królowania Chrystusa i poddania się pod Jego Boską władzę. Uczynimy to w podkrakowskich Łagiewnikach 19 listopada 2016 roku, w przeddzień uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata. Czeka nas zatem rok liturgiczny pełen duchowych wyzwań. Niech będzie on dla każdej i każdego z nas rokiem prawdziwie błogosławionym. Niech będzie czasem wdzięczności wobec Boga za wspaniałą, ponad tysiącletnią tradycję chrześcijańską naszego narodu; czasem odnowienia przymierza z miłosiernym Bogiem i poddania się powszechnemu panowaniu Chrystusa Króla Wszechświata”. KEP, List Nowe życie w Chrystusie, pkt. 5 i zakończenie.
[11] Można tu przypomnieć wielką ostrożność kard. S. Wyszyńskiego, który w Milenijnym Akcie Zawierzenia Narodu Polskiego mówił o zawierzeniu Maryi w macierzyńską niewolę miłości. To jest pewna sprzeczność: niewolnik nie zna pojęcia miłości, ponieważ miłość realizuje się tylko tam, gdzie jest wolność. Niewola miłości oznacza bycie trwale związanym miłością, czyli dokonanym już aktem wyboru kogoś najcenniejszego. W pewien sposób niewola miłości powinna charakteryzować wszystkich małżonków: są dla siebie wzajemnie niewolnikami, nie dlatego, że muszą być ze sobą, lecz dlatego, że chcą być razem. M. Okońska tak wspomina myśl kardynała: „Jednego dnia po południu zaczęliśmy mówić o oddaniu Polski w niewolę Maryi za wolność Kościoła w Polsce i na świecie, ku pomocy Kościołowi w ojczyźnie naszej i na całej ziemi. Gdy Ojciec osobiście oddał się Maryi w Jej macierzyńską niewolę, w Stoczku, 8 grudnia 1953, zaczęła go nurtować ta myśl. Tak samo oddać Polskę! Jesteśmy jako naród ciągle w niewoli niechcianej, która jest męką naszej ojczyzny. Oddajmy się więc aktem dobrowolnym w niewolę „chcianą”, którą sami sobie wybierzemy, dla ratowania Kościoła i zagrożonej wiary narodu. Takie oddanie uratuje wiarę, bo Maryja jako nasza jedyna Pani i Dziedziczka, nie pozwoli nam jej utracić. Takie oddanie może stać się wstrząsem moralnym i religijnym dla narodu. Równocześnie uczyni nas narzędziem pomocy Kościołowi Powszechnemu i tak strasznie umęczonemu Kościołowi w Polsce. Polska niewolnikiem Matki Chrystusowej – za Kościół święty!” Cytat za: http://www.instytut-wyszynskiego.pl/index.php/pl/aktualnosci/83-o-nas/120-polska-od-47-lat-w-maryjnej-niewoli-milosci (dostęp 2.09.2016).
[12] Jubileuszowy Akt Przyjęcia.
[13] Dies irae, tł. A. Kamieńska, za:
https://web.archive.org/web/20070217082051/http://www.staropolska.gimnazjum.com.pl/tradycja/sredniowiecze/kamienska.html (dostęp 2.09. 2016)

ŹRÓDŁO: http://www.katolik.pl/teologiczne-aspekty-aktu-przyjecia-jezusa-chrystusa-za-krola-i-pana,27429,416,cz.html
 


Strona 1 z 2

Krótka modlitwa

Mój Boże, przychodzę do Ciebie ze wszystkimi moimi nieszczęściami, które pokryty ranami moje ciało i ze wszystkimi moimi grzechami, które swoim ciężarem przygniatają mi duszę... Panie, jeśli masz mi pomóc, na co czekasz? Sam sobie nie poradzę. Jestem zbyt słaby. Czas, abyś przyszedł. Nie pozwól, aby Zły zajął Twoje miejsce w moim sercu. Nie pozwól się stąd usunąć, Panie! Jeśli mnie opuścisz, on wejdzie na Twoje miejsce. Nie dopuść, by mnie pochłonął. Nie jest mi zbyt bliski, zapewniam Cię. Pamiętaj, że ja mogłem Cię kochać.

Statystyki serwisu

Odwiedzin ogółem:
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj:272
mod_vvisit_counterWczoraj:418
mod_vvisit_counterTen tydzień:1177
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień:3512
mod_vvisit_counterTen miesiąc:9633
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc:15898

Gości on-line: 8
Twoje IP: 23.23.34.22
,
Dziś jest: 18 Sty 2017

Nasz sponsor

Serwis naszej parafii działa na serwerach firmy Online
onlinesc.net


Główna